Algarve, południowa Portugalia.

Wyjazd do Portugalii to był jeden z tych wyjazdów, do których to my się dostosowujemy. Oznacza to, że skrolując sobie jedną ze stron, o których pisałam we wpisie o naszych sposobach na tanie wakacje (klik) natrafiłam na tanie bilety do Faro. Bilety były tanie pod warunkiem zakupu dla 4 osób dorosłych. Obdzwoniliśmy więc szybko wszystkich znajomych i znaleźliśmy pechową dwójkę.

Z tym pechem to oczywiście trochę żartuje, ale znajomi bezdzietni, jeszcze szaleni narzeczeni, a Pupinek miał wtedy 4 miesiące i była to jego pierwsza podróż, a na dodatek wychodziły mu pierwsze zęby. Nie był to z pewnością jeden z tych szalonych wypadów, podczas których pijesz szampana na plaży o północy, ale też było fajnie!

Zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta na cały okres, mimo, że opłaty za autostrady wychodzą dosyć drogo. Planowaliśmy jednak sporo jeździć, więc było nam tak wygodniej, mieliśmy też większy wybór mieszkań, mogliśmy wybierać również w tych bardzie oddalonych od komunikacji i tak też zrobiliśmy.

Tutaj rada dla początkujących podróżników wypożyczających auto: jeśli przy rezerwacji samochodu opłaciliście dodatkowe „zabezpieczenie wkładu własnego” to pod żadnym pozorem nie dajcie sobie wcisnąć ponownie takiego zabezpieczenia w wypożyczalni. W Portugalii obsługa była wyjątkowo nachalna i straszyła tym, że  w przypadku jakiejś szkody, lub wypadku będziemy musieli pokryć całe koszty naprawy. To nieprawda. Ubezpieczalnia, w której się ubezpieczaliście zwróci wam tę kwotę. Czytajcie dokładnie co podpisujecie i za co płacicie, bo można się naciąć.

 

Jeśli chodzi o fotelik samochodowy, to przywieźliśmy go z Polski w grubym uszytym przez babcię Pupinka pokrowcu. Tania linia lotnicza na R umożliwia wzięcie fotelika + wózka + chusty/nosidła bezpłatnie.  Lecieliśmy z bagażami podręcznymi. O tym jak spakować się na tydzień wakacji z niemowlakiem w bagaż podręczny pisałam tutaj (klik).

 

Jeśli chodzi o mieszkanie, to zdecydowaliśmy się na Casa Carmela w małej, rybackiej wiosce Burgau. Naszymi Gospodarzami byli Nigel i Carol, niesamowicie pomocni i uprzejmi ludzie. Mieszkanie również udało nam się złapać w promocyjnej cenie, ponieważ lecieliśmy poza sezonem. Było duże i przestronne, posiadało dwie sypialnie dwuosobowe, łazienkę z wanną, salon z aneksem kuchennym, taras. Znajdowało się w jednopiętrowym szeregowcu na zamkniętym małym terenie wraz z kilkoma innymi domkami. Dostępny był również basen, podgrzewany  w sezonie zimowym.

W czerwcu pogoda była idealna na pierwsze wakacje z niemowlakiem. Było zdecydowanie cieplej niż w Polsce, ale też bez upałów. Ze względu na położenie nad oceanem ciągle towarzyszył nam wiatr, który mimo, że był dosyć silny, to jednak przyjemny. Woda w oceanie była lodowata, niemniej jednak przez silny wiatr jest to raj dla surferów!

Jeśli chodzi o miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc na południu Portugalii to są to bez wątpienia :

  • Przylądek świętego Wincentego, najdalej na południe wysunięty fragment Europy, nazywany jest końcem świata, bo poza oceanem nie widać absolutnie nic. Klify mają tam około 60 metrów wysokości, w połączeniu z silnym wiatrem i dużymi falami rozbijającymi się o ściany przylądka robi to niesamowite wrażenie. Jest też oczywiście latarnia morska, na którą można wejść. Polecam zabrać coś od wiatru, nawet jak będzie upał. Wózkiem dojedziecie tylko do latarni, żeby pochodzić po punktach widokowych potrzebujecie nosidła, albo chusty.

  • Tavira, jedno z najpiękniejszych miast całego Algarve. Ogromne wrażenie robi most Ponte Romana, starówka i promenada nadrzeczna. Doskonałe miejsce na późny obiad.

 

  • Faro, czyli miasto, w którym lądujecie. Posiada bardzo ciekawą starówkę, na której rosną drzewa pomarańczy. Jest to miasto do zwiedzenia w jedno popołudnie. Ważna informacją jest to, że nie warto planować całego pobytu w Algarve w Faro, ponieważ mimo iż leży ono nad oceanem to nie ma do niego bezpośredniego dostępu! Żeby dostać się na plaże musicie płynąc promem na jedną z małych wysepek. Zobaczcie koniecznie na google mapach jak to wygląda! Może to być niezła wakacyjna pułapka.

 

  • Fortaleza de Sagres, to miejsce warto odwiedzić przy okazji wizyty w Sagres i przylądku św. Wincentego. Jest to XV wieczny fort na skale z wytyczoną dość długą ścieżką widokową. Bez problemu zwiedziecie to miejsce z wózkiem.

  • No i perełka Algarve, czyli plaże. Przepiękne, piaszczyste żółte plaże. Nie można nie zobaczyć Praia dos Três Irmãos oraz Praia da Rocha,  Praia do CamiloPraia Dona AnaPraia da Marinha, czy Praia de Sao Rafael.

  • Na oddzielny punkt zasługuje zapierająca dech w piersiach Ponta de Piedade. Będąc tam koniecznie skorzystajcie z wycieczek motorówką po jaskiniach. Jest naprawdę czadowo!

Korzystając z tego, że mieliśmy samochód wyskoczyliśmy też na jeden dzień do Lizbony, ale Lizbona to temat na oddzielny wpis, który pewnie pojawi się niebawem.

 

Podsumowując: Jeśli szukacie miejsca na pierwsze wakacje z niemowlakiem, gdzie oprócz leżenia plackiem na plaży chcielibyście również coś zobaczyć to z czystym sumieniem polecam południową Portugalię.

Aha, całkowity koszt tygodniowego wyjazdu  to 3000zł za dwie osoby dorosłe i niemowlę.

17 thoughts on “Algarve, południowa Portugalia.

  1. Podziwiam was że z 4miesięcznym dzieckiem ruszyliście do Portugalii. Ten kraj to moje marzenie, mój kierunek. Mam nadzieję że w niedługim czasie moje stopy tam staną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *