Kraków: spanie i jedzenie!

 

Długo myślałam, czy nazwać ten post „porady”, „miejsca polecane” etc., ale uznałam, że nie, bo to wpis, który zapoczątkuje wpisy z serii relacji z naszych wycieczek, zamierzam w nich pisać co i  jak, czarno na białym, bez słodzenia. Oznacza to, że nie wszystko, co będę tu opisywała polecam J Zaznaczam też, że jeśli coś w nich polecam, to nikt mi za to nie płaci.

W Krakowie jesteśmy od trzech miesięcy, ze względu na pracę. Pierwsze zderzenie było dosyć bolesne, ale powoli się przyzwyczajamy. Dla człowieka nie turysty, który wpada tutaj z innej rzeczywistości, może to być szok. Czas tu płynie inaczej, trochę jakby zatrzymał się kilkanaście lat temu  🙂 Ale do sedna:

Gastronomia

Na wstępie uprzedzam, nie jestem żadnym kulinarnym znawcą. Moje kubki smakowe są dosyć pospolite, do tego jestem udawanym Vege. Głównie zamawiałam z pyszne.pl, ale stacjonarnie też zdarzało nam się jeść. To, na co trzeba zwrócić uwagę to fakt, że WSZĘDZIE trzeba upominać się o paragon. W żadnym z tych miejsc nie dostałabym paragonu gdybym się nie upomniała, a często zdarzały się paragony np. z wbitym rabatem 99%. Halo Urząd Skarbowy, Kraków się za wami stęsknił ! 🙂

Między Daniami– zamawialiśmy od nich najwięcej. Zazwyczaj śniadania. Proste, smaczne jedzenie, ale było kilka wkurzających aspektów, np. to, że często to samo danie różniło się w zależności od dnia. Trzy razy zamówiłam Panini i za każdym razem dostałam inne. Później w ogóle je wycofali. Czasem dodawany był ketchup, a czasem nie. Ilość sałaty mikroskopijna i to uważam za duży minus. Gdyby sałatki w daniach śniadaniowych były chociaż 2x większe to byłabym zadowolona. Niemniej jednak całość na plus, zamawialiśmy prawie codziennie, bo to też właściwie jedno z niewielu miejsc dowożących śniadania. Niestety nie pracują w weekendy. Polecam śniadanie tłuszczowe (mąż) i jajecznice 😛

Fresh– jak na biurowe bistro to naprawdę pyszne obiady. Na ogromny plus wpływa fakt, że codziennie była opcja VEGE i FIT. Jako niejadacz mięsa codziennie miałam coś do wyboru. Tylko raz obiad mi nie smakował, ale był to poniedziałek, więc wybaczam. Niestety również zamknięte w weekendy. No i minus za to, że kiedy zamawiałam przez pyszne na konkretną godzinę to NIGDY jedzenie nie dojechało faktycznie na tę godzinę.

Pod Pretekstem – Właściwie nie mam zastrzeżeń. Dla wege-żercy są trzy opcje: Zupa serowa, sałatka pod pretekstem i makaron z oliwkami. Wszystkie trzy pyszne. Można przyczepić się, że w makaronie z oliwkami wcale nie dominują oliwki, ale ogólnie był dobry, więc darujmy 🙂

Bonjour Cava Zwierzyniec– Poszliśmy raz na śniadanie. Mąż wziął sałatkę koperkową, ja śniadanie na słono.  Na moje śniadanie składały się dwa plasterki sera, dwie pasty: jajeczna i z makreli, do tego troszkę sałatki i dwie kromki ciemnego pieczywa. Pieczywo było zapychające, tylko dzięki temu się najadłam. Pasty były bardzo dobre. Sałatka smaczna, ale bardzo mało (18zł). Niestety ogromny minus za obsługę. Pani za ladą bardzo nieprzyjemna. Ale w Krakowie ogólnie obsługa klienta kuleje.

Palermo pizzeria– Jeśli lubicie bardziej puszystą pizzę, zbliżoną smakiem bardziej do Pizzy Hut, niż do tradycyjnej włoskiej pizzy to wybierzcie się do Palermo. Mi naprawdę smakowała. Inne dania- średnio, ale na pizzę warto się przejść.

Pierożki u Vincenta– Masakra. Po 3h od złożenia zamówienia zadzwoniłam z pytaniem o pierogi.  Usłyszałam: „40 minut, czeka Pani, czy rezygnuje?”. Żadnego przepraszamy, wypchaj się, czy cokolwiek. Ostatecznie poczekałam, pierogi były okej, ale nie powiedziałabym, że wybitne. Jadłam lepsze. Do dzisiaj nie mam paragonu.

Bar orientalny „Phuong Hoang” na Kadeckiej– zdecydowanie najlepszy chińczyk jakiego w życiu jadłam. Z wege dań warzywa w sosie słodko kwaśnym, a na deser ananas w cieście…. Poezja !

Bar mleczny Żak– Czas się zatrzymał, serwetniki społem, sól i pieprz w słoiczkach po Pudliszkach i Pani Kierowniczka z laską. Jadaliśmy tam śniadania jak mieszkaliśmy na Głowackiego. Naprawdę pycha jajecznica na maśle, pyszny twarożek. Może Wybór ograniczony, ale za 10zł można zjeść pyszne i spore śniadanie. Bez problemu można poprosić o podwójne porcje, coś zamiast czegoś itd. POLECAM

Bar mleczny Żaczek– na googlu ma lepsze opinie, ale z perspektywy śniadań wg. mnie wypada gorzej niż Żak. Ma trochę większy wybór obiadów i innych dań. Byliśmy dwa razy i wróciliśmy do Żaka 🙂

Lunch Bar królewska– jako pizzożerca zamówiłam pizzę. Ciasto bardzo drożdżowe, bliżej mu do chlebowego, mam wrażenie, że z jajkiem i mlekiem. Odbiegało to od pizzy, ale wyglądało podobnie. Niemniej jednak jak na taki eksperyment to całkiem dobre.

 Lenartówka– pycha, pycha, pycha, do tego niedrogo i pierwsze miejsce w Krakowie, gdzie obsługa klienta była naprawdę na wysokim poziomie. BRAWO!

Castor Coffe – Poszliśmy raz  na bajgle. W ramach śniadania. Ogólnie smaczne, ale maluteńkie i nie zwalały z nóg smakiem. Bardziej polecam iść tam na kawę, jest naprawdę ogromny wybór

Pizzeria Marco– przede wszystkim wbrew informacji na stronie i na kartonach pizzy- naliczają opłatę za dowóz. Zamówiłam, ponieważ miała niezłe opinie- wzięłam serową i chyba tylko to ją uratowało, bo ser ratuje wszystko J Nic specjalnego.

Pizza Rosa– Pizza kiepska, ale dania barowe całkiem przyzwoite. Pierogi z kapusta i grzybami były przepyszne, ale bardzo mało w nich farszu.

Międzymiastowa– testowaliśmy śniadania. Od poniedziałku do piątku do każdej kawy jest śniadanie za złotówkę. I przyznać trzeba, że kawę mają pyszną, a śniadania bardzo dobre. Jedlibyśmy w sumie codziennie, gdyby nie głośna, klubowa muzyka podczas śniadania. Młody odreagowuje taki nadmiar bodźców, więc się tam nie stołujemy.

Restauracja u babci Maliny, Sławkowska – od razu mówię, że zamawiając przez pyszne.pl jest taniej. Czeka się długo. Na miejscu panuje świetny klimat, wystój jest na szóstkę z plusem. Niestety na jedzeniu się zawiodłam. Za pierwszym razem zamówiłam pomidorową i pierogi ze szpinakiem i były pyszne. Drugiego dnia skusiłam się na obiad dnia – Ogórkową i jajko sadzone z ziemniakami i surówką. Ogórkowa była tak słona, że nie dałam rady jej zjeść, a jajko było posypane wegetą. Przykro, bo dużo zagranicznych gości idzie tam spróbować polskiej kuchni.

Makarun – skusiłam się na spacerze, bo stała spora kolejka. Do tego ceny super, ale niestety…niejadalne L

Bar Orientalny „Phuong Dong” na Prądnickiej – pyszka ! a ten sos, który zawsze się dostaje do wszystkiego, to chyba najlepszy na świecie.

Czarnowiejskie Smaki–  Mój numer jeden. Smacznie i tanio. Naprawdę można się najeść, a tagiatelle z łososiem do tej pory mi się śni J No i muszę o tym napisać, bo to w Krakowie takie światełko w tunelu: zamówiłam danie z frytkami, przez pomyłkę dojechało z ziemniakami, zadzwoniłam z prośbą o frytki, a Czarnowiejskie przysłały mi CAŁE nowe danie z frytkami 🙂 Yeah.

Mieszkania

Oceniam je pod kątem mieszkania z psem i niemowlakiem- zaznaczam to, bo to co jest dla mnie problemem może być dla was obojętne.

Apartamenty Bronowice– Apartamenty znajdują się na posesji właścicieli, do naszego prowadziła oddzielna brama i furtka, i było wydzielone małe podwóreczko pomiędzy 3 apartamenty. Mieliśmy mieszkania z samodzielnym wejściem z podwórka, ale na 1 piętrze. Było to pewne utrudnienie, ponieważ schody były dosyć strome. Każde wyjście i wejście z młodym było meczące, ale tylko dlatego, że kręciłam się jak bąk po gaciach J Minimum 4 spacery z psem, a to na dwór bo słonko, a to do sklepu, a to obiad etc. Apartament urządzony bardzo przytulnie, co sprawia, że jest to fajne miejsce na weekendowy wypad, ale na siedzenie z dzieckiem w domu- raczej nie. Poddasze mega się nagrzewało, więc bez klimy nie szło przeżyć, a z kolei klima, mimo, że ustawiona na minimum to zafundowała nam gluty do pasa. Było też stosunkowo ciemno w ciągu dnia: mało okien, ciemne meble, ciemna podłoga, trochę depresyjnie. Nie było oddzielnej sypialni, co nam znacznie utrudnia funkcjonowanie jak mały uśnie, ale wtedy akurat szły mu zęby, więc nie spał prawie wcale :D. No i dla nas minus, a dla większości plus: dywan na całej powierzchni, nawet na schodach. Mamy psa, więc sierść była wszędzie, do tego dodajcie rozszerzanie diety i wiadomo. Ciężko się sprzątało. Jeśli chodzi o okolicę to była cicha i spokojna, ale też oprócz dłuższego spaceru do Galerii Bronowice to nie było gdzie pójść na fajny spacer z psem i wózkiem (tak, psy mogą wchodzić do Galerii Bronowice). Do plusów trzeba na pewno zaliczyć miejsce do grillowania i bardzo dobrze wyposażoną kuchnie: była nawet obieraczka 🙂 Największym plusem zdecydowanie była Pani gospodyni: Pani Ania. Przeurocza, pomocna, ciepła, szczera kobieta. Dla niej mogę tam wracać.

Żródło:booking.com

Wola Modern Apartaments Black & White–  Zdecydowanie nasz faworyt. Jeśli będzie dostępny, to do niego będziemy już wracać. Położony w dzielnicy Zwierzyniec, więc dużo zielonych terenów dookoła, co dla mnie- człowieka wsi, jest bardzo ważne. W miarę wszystko pod ręką- apteka, sklepy, piekarnia, restauracje, weterynarz, właściwie wszystko co potrzebne było w zasięgu spaceru. Okolica bardzo spokojna, po 22:00 oprócz psów na posesjach była cisza. Mieszkaliśmy pod nr 4, mieszkanie było duże, bo aż 73m, dwie sypialnie, salon z kuchnią, łazienka i duży taras. Mieszkanie bardzo jasne, bardzo ładnie urządzone. Można przyjechać z psem, więc dla nas to ogromny plus. Do minusów z małym dzieckiem można zaliczyć brak windy choć to tylko 2 piętro. Trochę upierdliwy był brak domofonu i systemu otwierania klatki schodowej bez klucza. Zamawiamy dużo z pysznego, często robimy zakupy internetowe, więc trzeba było za każdym razem biegać 2 piętra po schodach, żeby odebrać dostawę. W kuchni problematyczny był brak mikrofali, trochę mało naczyń do gotowania, brak durszlaka. Z mniej istotnych rzeczy to brakowało zagospodarowania balkonu, przydałby się jakiś klimatyczny stolik do porannej kawy. Poza tym mieszkanie było naprawdę świetne, wygodne, czyściutkie, pachnące. „Pani Mama”, czyli mama właściciela, która zajmowała się apartamentami, mieszka w tym samym budynku i jest przemiła i bardzo pomocna. Przynosiła mi nawet zapałki o 22:00 jak zgasło światło 🙂

Źródło:booking.com

Krak Luxury Apartaments– Mimo, że nie nasze ulubione, to chyba najlepsze do polecenia. Mieszkanie w strzeżonym bloku, na 5 piętrze. Znajduje się na ul. Głowackiego, dosłownie wszystko z zasięgu spaceru- bary mleczne, lumpeksy, restauracje, sklepy, kioski, warzywniaki, ROSSMAN!, no dosłownie wszystko. Do przystanku tramwajowego 5 minut, tramwajem dojedziemy do Centrum w 15 minut. Naprawdę świetna lokalizacja. Mieszkanie nowe, ładnie urządzone, a przede wszystkim doskonale wyposażone. Było wszystko! Od Kawy, przez kapsułki do zmywarki, przez patyczki do uszu, po blender!  Jedyny minus to temperatura, która przy upałach podbijała do 28 stopni w mieszkaniu, ale na szczęście był wiatrak. No i niestety obiekt nie akceptuje zwierząt, dlatego nie przedłużaliśmy pobytu. Ale jest to jedno z takich mieszkań, w których mogłabym przeżyć kilka lat (a ogólnie nie nadaję się do życia w mieszkaniu).

Źródło:booking.com

Karkoin, Starowiejska–  Świetna lokalizacja, centrum Krakowa, mnóstwo dobrego jedzenia w zasięgu ręki, 5 minut spacerem do naszego ulubionego Parku Jordana, 20 minut spaceru do Galerii Krakowskiej, 15 minut na Rynek. Ogromnym plusem jest wejście na kod- nie musimy się meldować  w tradycyjny sposób, ani wymieniać się kluczem, co dla nas było sporym ułatwieniem, bo nie zawsze wracaliśmy razem.  Apartamenty znajdują się ładnym, nowym budynku i są bardzo estetycznie urządzone. Można powiedzieć, że są ładne.  Jest to pierwsze miejsce, gdzie nie mieliśmy pralki, więc była to lekka tragedia. Kuchnia jest bardzo skromnie urządzona, Niby jest wszystko czego potrzeba, ale maksymalnie na tygodniowy pobyt. Są po 3 sztuki kubków, talerzy etc. Płyta indukcyjna dwupalnikowa. Kanapa w salonie rozkładana, ale swoje chyba przeszła, bo rozjeżdża się po rozłożeniu. Jest oddzielna sypialnia, w której znajduje się tylko łóżko. Irytująca jest mata nieprzemakalna pod prześcieradłem- szeleści i jest nieprzyjemna, ale doceniam w sumie dbanie o higienę. Bez problemu również dostaliśmy łóżeczko turystyczne dla młodego. Łazienka jest dobrze wyciszona, w niej znajduje się piec, który pracuje dosyć głośno. No i wszystko fajnie, bo od sypialni do naszej łazienki mamy aż 3 pary drzwi, ale za to łazienka sąsiada jest obok naszej sypialni i  jego piec również nap…… jak kombajn 🙂 Całe mieszkanie buczy: płyta indukcyjna buczy, piec buczy, piec sąsiada buczy. Naprawdę, głowa mnie wieczorem boli od tego dudnienia. No i widok z okna żaden. Jest balkon, ale tylko do wystawiania worka z pieluchami :D. Z balkonu w sumie widać krzaki, a za krzakami blok. Także ogólnie nie ma się za bardzo do czego przyczepić, ale to zdecydowanie nie „moje” miejsce. Sytuacje ratuje jedynie lokalizacja, bo naprawdę wszędzie możemy pójść pieszo.

Źródło:booking.com

GoKraków przy Poznańskiej- Gdyby nie to, że nie akceptuje zwierząt, to byłby to nasz numer jeden. Świetna lokalizacja, nowy blok, miejsce parkingowe w garażu, kulturalni sąsiedzi, mieszkanie oddalone od głównej ulicy. Do tego na parterze ochrona, siłownia i sala zabaw ( czystość Sali zabaw pozostawia wiele do życzenia, ale jest i nie oszukujmy się- czasami ratuje życie, nawet jeśli potem przez 5 minut szorujesz dziecięce ręce żeby czarny zmienił się na szary ). Naprawdę dobrze nam się  tutaj mieszka. Jedyny minus jaki widzę to brak mikrofali i ohydne, złote zasłony. Tak- przyczepiłam się do zasłon, bo nosz kurde naprawdę nie mogę na nie patrzeć 🙂

EDIT: Dzisiaj przedostatni dzień pobytu i od rana NAPI******* z budową bloków obok, dziecka nie da się położyć na drzemkę w tych warunkach J Do tego, może dzisiaj jestem jakaś nadwrażliwa, ale jeśli słyszę jak sąsiad odkłada słuchawkę od prysznica, to chyba nie ma tu zbytniej izolacji 🙁

Mimo wszystko, fajne mieszkanko, fajny blok i fajni sąsiedzi.

Źródło:booking.com

Jeśli o sam Kraków chodzi to moje obserwacje są bardzo ogólne, ale uważam, że w porównaniu przynajmniej  do Warszawy, mocno utrudnione jest poruszanie się z wózkiem. Mnóstwo jest przejść dla pieszych z wysokimi krawężnikami, sklepów ze schodami, bez podjazdów, tramwaje z bardzo wysokimi schodkami, czekać na niskopodłogowy tramwaj trzeba około 30 minut. Do tego obsługa klienta kuleje, kuleje na cztery łapy. Mam wrażenie, że czas tutaj zatrzymał się jakieś 20 lat temu.

Dajcie znać, czy wpis się przydał 🙂

4 thoughts on “Kraków: spanie i jedzenie!

  1. Niejeden mieszkaniec Krakowa byłby w szoku dowiadując się, w jakim mieście żyje. Nigdy na to miasto tak nie patrzyłam, bo zazwyczaj odwiedzam tam znajomych z luksusowej dzielnicy domków 😁 Jedliście chyba wszędzie i wszystko. Strasznie fajnie to wszystko opisane, dam znajomym do poczytania 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *